UMOWY O REMONT – USŁUGĘ WYKOŃCZENIA WNĘTRZ CZĘSTO STAWIAJĄ NAS POD PRZYSŁOWIOWĄ ŚCIANĄ

UMOWY O REMONT – USŁUGĘ WYKOŃCZENIA WNĘTRZ CZĘSTO STAWIAJĄ NAS POD PRZYSŁOWIOWĄ ŚCIANĄ

UWAŻAJMY NA NIE, GDYŻ CZĘSTO NIE PRECYZUJĄ OSTATECZNEJ CENY I TERMINU WYKONANIA.

Najczęściej praktykowane zapisy, które powodują, że określony termin wykonania prac lub cena, wcale nie są wiążące dla wykonawcy:

  • cena jest niby określona, jednak ostateczna wartość prac zostanie określona w zależności od ilości materiałów potrzebnych do wykonania prac – np. kleju, zaprawy, gipsu, farby, których już umowa nie określa. Zazwyczaj umowa stwierdza, że to zależy od podłoża w naszym domu czy mieszkaniu, a to przecież wykonawca jest profesjonalistą i z góry powinien ocenić jakie są warunki w miejscu wykonania usługi. My natomiast nie mamy żadnej możliwości sprawdzenia ile w rzeczywistości wykorzystano materiałów budowlanych i podważenia ich ilości. Spotkałem się z umową, która nakazywała po prostu zaakceptowanie ilości wskazanej przez wykonawcę.
  • termin wykonania prac, z kolei, też jest zazwyczaj określony precyzyjnie, ale jednak przesuwać się on może w nieskończoność. Umowa bowiem może wskazywać, że rozpocznie on bieg po dokonaniu jakichś pomiarów, ustaleń, na które już żadnego terminu nie przewidziano
  • często też umowa stanowi, że termin może zostać przesunięty jeżeli producent nie dostarczy materiałów wykonawcy, na co przecież też nie mamy żadnego wpływu i nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. Natomiast wykonawca zawsze może okazać oświadczenie producenta, że realizacja dostawy się dowolnie długo opóźniła. Przy czym umowy nie precyzują, że chodzi o jakieś szczególnie uzasadnione sytuacje przesunięcia terminu, tylko obejmują wszystkie sytuacje.
  • często w umowach terminy dla wykonawcy pozornie są niezbyt długie, jednak nie jest określony jeden końcowy termin, tylko wiele etapów obejmujących, np. 20 – 30 dni, ale trzeba zwrócić uwagę, że liczy się tylko dni robocze. Jeśli zaczniemy tak obliczać dni i sumować poszczególne etapy, to termin okaże się znacznie dłuższy niż obiecywał wykonawca.
  • trzeba też zwrócić uwagę na terminy przewidziane dla nas – zleceniodawców usługi, na wykonanie różnych obowiązków z umowy. Te są z kolei zazwyczaj bardzo krótkie – np. jeden lub dwa dni – i jeśli nie zareagujemy, to niejako „z naszej winy” umowa się przedłuża.

Powyższe sytuacje są jedynie przykładowe, jednak warto dokładnie czytać umowy i zastanowić się jak ich wykonywanie może wyglądać potem w praktyce.

Oczywiście zawsze na koniec można dochodzić swoich racji przed sądem, jednak takie procesy są zwykle bardzo długie i kosztowne – muszą być powoływani biegli, co zajmuje czas i generuje koszty dla wszczynającego proces. Natomiast po paru latach procesu wykonawcy już nie ma lub nie ma on żadnego majątku, z którego można by egzekwować wygraną (w tym koszty procesu) i zostajemy z wyrokiem w „ramce” do powieszenia na ścianie, na dowód, że mieliśmy rację.